Jola i Adam

Posted on

Ślub w Żołędowie

Sierpień to czas w którym natrafialiśmy na urocze kościoły. Ostatnio był ceglany, tym razem drewniany. Nie jesteśmy znawcami sakralnej architektury, ale potrafimy docenić takie obiekty. Ten był wyjątkowo urokliwy. (To świątynia w konstrukcji wieńcowej, oszalowana i pochodzi z 1715 roku – dzięki Google!) Ciasno, ciepło, rodzinnie i w skupieniu – to nasze pierwsze skojarzenia oglądając po czasie ceremonię tych dwojga. Dodatkowym atutem, po którym zrobiło nam się ciepło na serduchu była muzyka. Na wyjściu zamiast tradycyjnego marszu mendelsona z głośników zaczęła dobiegać znana melodia. Rozpoznaliśmy ją tak szybko że Robert Janowski byłby dumny! To motyw przewodni z Shire, czyli krainy Hobbitów ze świata Tolkiena, którego Jola jest fanką. Można sobie posłuchać tu o:

Volkswagenem Ogórkiem do Ślubu

To niesłychane jaki świat jest mały! Równo dwa tygodnie i po raz kolejny mieliśmy okazję fotografować nasza parę w zabytkowym ogórku wprost z Garażu Jędrzeja. Zdajemy sobie sprawę, ze to tylko pojazd, który przemieszcza nas z punkty A do punktu B, ale chyba gdzieś tam podświadomie ciągnie nas do czasów wolności. To auto jest wyjątkowo wdzięcznym obiektem do fotografowania 🙂

Wesele w Bożenkowie

Jeśli ktoś nam zapowiada, że wesele będzie w stodole to zacieramy ręce, bo z góry wiemy że będzie ekstra. Ale sala w Bożenkowie to nie jest zwykła stodoła. To budynek, który kiedyś może i był stodołą, ale teraz jest wyrafinowanym połączeniem drewna i szkła, które wpuszcza ogromne ilości światła dziennego. Do tego dochodzi rustykalny klimat; poroża, lustra, pnie, beczki, wiszące żarówki. Wszystko to otoczone zielenią, jeziorem i płonącymi po zmroku ogniskami. Pełnią szczęścia jest dobre jedzenie o które dba sam Pan Młody, finalista drugiej edycji programu TOP CHEF -Adam.

Sesja Plenerowa na Jeleniej Wyspie

Jelenia wyspa to tak na prawdę teren otoczony po jednej stronie bagnami, po drugiej rzeką, na który dostać się można tylko kilkoma strategicznie położonymi mostami. Niestety nie spotkaliśmy tam żadnego jelenia, ale to co zastaliśmy na wyspie bardzo nam się podobało. Rozmaitych kształtów i wielkości drzewa, strumyki, stare mosty i pnącza – dodatkowo wszystko porośnięte mchem sprawiało iście magicznie wrażenie!