Maja i Grzegorz

Posted on

Ślub i wesele w Biesiadnym Siole

Tak w ogóle to chcieli wziąć ślub w Toskanii,  w bardzo kameralnym gronie albo najlepiej sami. Żeby było spokojnie i romantycznie, bez weselnego blichtru. Stwierdzili jednak, że brakowałoby im rodziny i znajomych, z którymi chcieli dzielić ten dzień. Dodatkowo sakramentu miał udzielić ich przyjaciel, który kilka miesięcy wcześniej przyjął święcenia i ten ślub miał być pierwszym – również dla niego.

Znaleźli więc miejsce w środku lasu. Internetu brak, a gps ledwo nas doprowadził. Z dala od cywilizacji odbyło się wesele. Zieleń, las, zieleń, las, ciężarówka kwiatów, auta z poprzedniej epoki, goście z całej europy, piknik na trawie, grill o zachodzie słońca, sztuczne ognie, tańce do białego rana i ta pogoda!

Sesja plenerowa w Gdyni

Mimo, że temperatura trochę inna to  wschody słońca mamy wcale nie gorsze niż w Toskanii. Zaczęliśmy sesję bardzo wcześnie bo przed 4 rano. Było świeżo po deszczu a kiedy horyzont był jeszcze zasnuty chmurami mieliśmy wątpliwości czy w ogóle coś z tego będzie. Na szczęście trochę się przejaśniło i przez delikatna mgiełkę mieliśmy iście baśniowe, mięciutkie światło pozwalające na stworzenie tych pięknych kadrów.