Monika i Rafał

Posted on

Ślub w Przechlewie | Wesele w „Podano do Stołu”

Śluby w małych miejscowościach (szczególnie takich gdzie odległości między domem Pani Młodej, kościołem i salą weselną można pokonać pieszo w czasie nie dłuższym niż 5 minut) cechują się  jakimś takim spokojem, wynika to chyba z naturalnego „slow life” do którego ostatnio wszyscy dążą. Ludzie są otwarci, życzliwsi i przede wszystkim uśmiechnięci. Stodoła stała za domem, ale nikomu nie chciało się wystawiać kombajnu, więc tym razem nie było rustykalnie. Za to była piękna sala, dobra muzyka i barmani serwujący niezłe driny. Była wata cukrowa, bańki mydlane i balony w każdej postaci.
Były uśmiechy w dużych ilościach i rozmaitych odsłonach, również na naszych twarzach bo oglądać takich szczęśliwych ludzi to czysta przyjemność !

Sesja plenerowa w opuszczonej kapliczce

Jakiś już czas temu niedaleko nas podczas szwendania się po lesie natrafiliśmy na wielką górkę. Oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie sprawdzili jaki jest widok z góry. Wyobraźcie sobie zdziwienie na naszych twarzach kiedy na samym szczycie naszym oczom ukazały się całkiem dobrze zachowane ruiny budynku, który po bliższych oględzinach okazał się być czymś w rodzaju kapliczki. Do dziś nie wiemy jaką dokładnie funkcję pełnił, kiedy powstał no i czemu w takim miejscu. Nie mniej jednak stwierdziliśmy że musimy tam wrócić i zrobić coś ekstra.